Kategorie: Wszystkie | DLA DZIECI
RSS
środa, 23 grudnia 2009
to już czas
Już oczy dzieci błyszczą zza okien.
Już pierwsza gwiazdka mruga im okiem.
Tak. To już czas...

Lśnią płatki śniegu. Są jak opłatek.
Szkoda, że takie, brr... lodowate.
Zimne jak głaz...

Księżyc na niebie jak wielki talerz.
Lecz o pysznościach nie myśli wcale.
Zaszedł za las...

Choinka gładzi anielskie włosy.
I słucha kolęd. Wiatr niesie głosy.
Cienki i bas...

I w końcu można siąść pod choinką.
I rozpakować prezent. Halinko!
Tak. To już czas!



wesołych świąt!


niedziela, 07 grudnia 2008
mikołaj
Przyleciał dziś do mnie w nocy
kochany Święty Mikołaj.
Jak tylko zamknąłem oczy
obleciał mój dom dookoła.

I krzyknął do renifera:
to tutaj, zatrzymaj sanie!
Następnie wyciągnął listę
by sprawdzić co kto dostanie.

A później wleciał przez okno,
pogłaskał mą głowę lekko,
zostawił prezent i znowu
ruszył w swą drogę daleką.

Mówicie: to wszystko bujda!
Że was próbuję nabierać?
To szczera prawda! Widziałem
sań ślady i renifera!



no i nie dotrzymałem słowa - jednak będą na tym blogu wiersze dla dzieci :-)
przepraszam za potknięcia, ale dziś warunki do pisania ekstremalne
(kto ma dzieci ten wie co mam na myśli :-)
ale jutro wiersz byłby już nieaktualny

wtorek, 02 grudnia 2008
meduza
Dziś mam dwie wiadomości:
jedną złą - drugą dobrą.
Zła jest taka: nie będzie już na tym blogu wierszy dla dzieci :-(
Dobra jest taka: wiersze dla dzieci będą teraz na nowym blogu :-)
Dojrzałem, żeby nadać im ciut lepszą formę.
Niektóre będą się powtarzać - proszę o wybaczenie starych czytelników.
Mam nadzieję, że nowe opracowanie wynagrodzi powtórki.
Zapraszam:

http://meduza.blox.pl


niedziela, 30 listopada 2008
byk
Wskoczyła mucha na byka
i bryka.
Bryk, bryk, bryk.
Byk
zaczął fikołki fikać.
Fik, fik, fik.
Ryk
dobył się z paszczy byka:
Muu!
Ugryzła mnie mucha!
Auu!




sobota, 22 listopada 2008
płatki śniadaniowe
To mała bajka
o płatkach z mlekiem.
Mleko to morze
ogromne, dalekie.

Może ocean?
Może Spokojny?
A płatki to statki
toczące swe wojny.

I taka zaciekłość
we wszystkich tych statkach,
że zaraz znikają
do jednego płatka.

I jeszcze wysycha
ten ocean potem.
Lecz jutro statki
powrócą z powrotem.

Bo kiedy mi mama
naleje znów mleko
ja znowu popłynę
z płatkami daleko.





dwie konkurencyjne wersje :-)

niedziela, 16 listopada 2008
budzik
Budzik budzi ludzi,
lecz kto zbudzi budzik?
Może mały ludzik
jest w środku budzika?
No ale kto znowu
obudzi ludzika?
A może w budziku
jest kilku ludzików?
Może wszystkie
śpią na zmianę
żeby budzik zbudzić ranem,
wtedy gdy nadchodzi czas,
żeby budzik zbudził nas?




sobota, 04 października 2008
pingwin
Czy to wina
jest pingwina,
że nosi frak?
A foce brak?
Nie, lecz pingwiny
żyją we wstydzie,
że się tak noszą
na Antarktydzie.




wtorek, 09 września 2008
konik
Biegnie konik galopem przez gaj.
Patataj, patataj, patataj, patataj!
Biegnie, uśmiech na twarzy swej ma.
Ihaha, ihaha, ihaha, ihaha!
 
Biegnie konik na sam gaju skraj.
Patataj, patataj, patataj, patataj!
Strasznie śmieszy piosenka go ta.
Ihaha, ihaha, ihaha, ihaha!
 
Gnaj, wesoły koniku, wciąż gnaj.
Patataj, patataj, patataj, patataj!
Póki w sercu wciąż radość ci gra.
Ihaha, ihaha, ihaha, ihaha!
 
Biegnie konik galopem przez gaj.
Patataj, patataj, patataj, patataj!
Po co w sumie piosenka jest ta?
Ihaha, ihaha, ihaha, ihaha!
 
Może konik zatrzymał się by?
Prrr!




środa, 27 sierpnia 2008
dwa wierszyki o wydrze

wydra

Spróbuj wydrzeć coś wydrze.
Nie da. I jeszcze się wydrze.

co wydra wydrze wydrze (pytał kiedyś profesor Bralczyk
i to moja odpowiedź)

Wydra wydrze
futra nie wydrze.
Ale rybę już tak,
taki to dziwny ssak.




piątek, 08 sierpnia 2008
dudek
Idzie dudek przez ogródek
i tak mówi bez ogródek:

Najpiękniejszy mam grzebyczek
i nikomu nie pożyczę!

Patrzcie jak się tutaj puszę,
swoim pięknym pióropuszem!

Wtedy na to mała sroka
wciąż miłego coś dla oka

to wyciągnie, to podrzuci.
Dudku czy byś okiem rzucił?

Może byś tak drogi dudku
sprzedał grzebyk za pięć dutków?

Sroka kusi, sroka nęci,
ale dudek głową kręci:

O grzebyczku nie myśl sroko,
prędzej ci podbiję oko!

Cacka sroki błyszczą w słońcu,
więc gdy dudka koniec końców

pyta sroka czy nie dał by
go na chwilę za jej skarby?

Za jej wszystkie świecidełka
i paciorki i puzderka?

Wreszcie dał się jej uprosić:
Dobrze, mówi, masz ponosić.

Sroka zaraz piórka wzięła,
rzekła: pa! I już czmychnęła.

Jeszcze tylko z czubka drzewa
z dudka chwilę się naśmiewa:

Łysy dudek, już bez piórek!
Patrzcie, przypomina kurę!

Nasyp mi na ogon soli!
Lecę, pa! Goń mnie do woli!

Dudek smutny głośno płacze:
już grzebyczka nie zobaczę!

Tak to sroka, ta malutka,
wystrychnęła mnie na dudka.



Ów wytęsknione dzień nadszedł mi
w końcu. Wakacje! Urlop! Wczasy!
Nic się nie pojawi przez kilka dni,
lecz mimo to zajrzyjcie czasem.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


              kontakt

            o autorze